Bic i durnostojki

Używamy mnóstwa przedmiotów jednorazowego albo krótkotrwałego użytku. Ale nie ma nic za darmo: naturalną ludzką skłonność do otaczania się i posługiwania ulubionymi, dobrze znanymi od lat przedmiotami zastępują bezużyteczne durnostojki.

W muzeum lasek w Kowarach widziałem kulę – taką, na jakiej wesprzeć się może człowiek beznogi – zrobioną z uszkodzonych drewnianych grabi, żeby się – nawet złamane – nie zmarnowały. Człowiek, który ją zrobił z całą pewnością nie znał słowa „recykling”. Ale za to wiedział, że jeśli coś można przetworzyć na coś innego, zamiast wyrzucać czy spalać, należy to uczynić. Kula z połamanych grabi wykonana została w XIX wieku

Nic nie może się zmarnować

Przez całą historię naszej cywilizacji wyrzucenie czegokolwiek ludzie uważali za ostateczność. Przedmioty wytwarzane były tak, żeby używać ich jak najdłużej, a potem przerobić na coś innego. „Posłuży przez lata”, zapewniał krawiec szyjący płaszcz. „Te buty są nie do zdarcia” zachwalał szewc.

Po miejskich podwórkach krążyli ludzie skupujący ubrania tak wytarte, że już się nie dało pocerować ich czy połatać, kobiety zwane kościarkami wybierały ze śmietników wygotowane w zupach kości. Gospodynie nie wyrzucały skorup potłuczonych naczyń, przechowywały je do wiosny, bo wtedy pojawiali się wędrowni druciarze ze Słowacji, którzy przywracali do życia potłuczone gliniane garnki oplatając je misterną siatką z drutu. .

Wędrowny druciarz naprawia gliniany garnek

Idea przedmiotów jednorazowego albo krótkotrwałego użytku

nikomu do głowy nie przychodziła, a kiedy przyszła, dojrzewała powoli. Zaczęło się prawdopodobnie od jednorazowych kołnierzyków i mankietów dopinanych do koszul, wytwarzanych w USA od około roku 1830. Jednorazowe kubki wynalezione zostały w Chinach w II wieku, a po raz drugi w USA i rozpowszechnione wraz z automatami do wody w latach 30. ubiegłego wieku.

W tym samym czasie amerykański biznesmen Bernard London wydał broszurę, w której pisał, że jednorazowe produkty oraz określenie przez rząd maksymalnego czasu użytkowania odzieży czy artykułów gospodarstwa domowego, a potem obowiązkowego ich niszczenia sprowadzą gospodarcza koniunkturę.

Zobacz również: Pierwszy telewizor OLED Ultra HD 4K

Długopis bic cristal z 1953 roku zapoczątkował modę na jednorazowe przedmioty,

To jest obiekt muzealny.

Stał się symbolem popkultury w dziedzinie konsumpcji i trafił do kolekcji wzornictwa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.

W 1966 roku firma papiernicza Scott Paper Company w ciągu miesiąca sprzedała 500 tys. sukienek nazwanych „Papierowy Kaprys”. Odtąd jednorazową odzież zaczęli lansować projektanci i producenci w USA i Europie. W tym samym czasie na rynki trafiła jednorazowa papierowa bielizna sprzedawana nie jako artykuł medyczny, ale przeznaczona do stałego użytku. A potem już poszło.

Wyliczanie jednorazowych przedmiotów – prostych jak papierowy talerzyk i złożonych jak aparat fotograficzny czy telefon komórkowy – nie ma większego sensu, bo każdy w naszej kulturze zetknął się z nimi, a prawie wszyscy ich używają. Producenci przedmiotów niejednorazowego użytku różnymi metodami skłaniają do ich wymiany na nowe, choć te jeszcze się nie zużyły. Moda odzieżowa zmienia się co kilka miesięcy. W samochodach stosuje się face lifting, nieistotne i niewiele kosztujące zmiany modelu, które sprawiają, że trzyletni odróżnialny jest od rocznego. Modele komputerów, smartfonów czy tabletów zmieniają się co roku albo nawet częściej.

Jednorazowe telefony komórkowe? Dlaczego nie!

Ludzie potrzebują jednak dobrze i długo znanych przedmiotów,

żeby zapewniały poczucie bezpieczeństwa, tworzyły stałe części otoczenia.

Ciasteczko z gipsu i plastiku jest znakiem, że to mój dom.

Jednorazowy kubek jest wygodniejszy od filiżanki po babci, bo myć go nie trzeba, ale polubić go nie sposób. Dlatego obok przedmiotów jednorazowego albo krótkotrwałego użytku na rynku pełno jest przedmiotów albo całkowicie bezużytecznych albo o użytkowości mocno wątpliwej. Ludzie ustawiają lub wieszają w mieszkaniach. Stoją lub wiszą, poza tym nie są używane, więc mogą trwać bardzo długo, w przeciwieństwie do przedmiotów, których się używa.
Zrobiony po to, żeby go lubić

Durnostojki – wówczas zwane bibelotami – popularne były w XIX-wiecznych mieszczańskich domach, razem z pluszowymi kotarami, frędzlami wiszącymi ze wszystkiego, do czego dało się je przyczepić, ciężkimi meblami. Dziś kotar i frędzli nie ma, ale durnostojki są jeszcze popularniejsze niż wtedy, bo choć powszechnie wyśmiewane, okazały się potrzebne w jednorazowym świecie.

Bardzo potrzebne. Służą do tego, żeby je lubić i żeby w domu czuć się bezpiecznie.

Podziel się:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Android Wear – „spreparowany” system dla smartwatchy Porozmawiajmy o grach! Wyścig na parametry jest najlepszą rzeczą, jaka może nas spotkać. Lupo – kolejny kieszonkowy ochroniarz Kupujesz laptopa od Polaka? Uważaj, możesz dostać cegłę albo ziemniaki Drony w nowej roli. Latający złodzieje danych i porywacze robotów Renesans mini-PC – blaszaki na salony, laptopy do lamusa? Unreal Engine 4 na smartfonie wygląda obłędnie. Tylko kto i kiedy to powtórzy? Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie? Razer DeathAdder – test ostatniego wcielenia legendy Project Morpheus w działaniu. Jak w praktyce sprawdzają się gogle VR od Sony? Użytkownicy mają przechlapane DirectX 12 nadchodzi. Gry będą piękniejsze, ale jeszcze trochę na nie poczekamy EmoSPARK – zdolność do odczytania ludzkich emocji Drony w Gliwicach Asus G56JR - porządny laptop do gier za mniej niż... 4000 zł! Kidsport GPS. Dziecko zawsze pod kontrolą Jak tłumaczyć "wearable devices" na polski? Dorzućcie swoje pomysły! Legenda o Jacku Karpińskim (recenzja książki „Geniusz i świnie”) Czeka nas fala gier działających na Unreal Engine 4? Świetna wiadomość dla twórców Oddamy gotówkę bez walki. Będą nas kontrolować - i co z tego? Xbox One w końcu pojawi się w Polsce oficjalnie