Użytkownicy mają przechlapane

Jeszcze jakieś dwieście lat temu ludzie wiedzieli jak są zrobione i jak działają konne wozy, karabiny, żaglowce, armaty, młyny, piece hutnicze. Dziś rozumieją coraz mniej technologii, którymi się posługują.

Mechanizm otwierania i zamykania drzwi świątyni nazwany przez Herona „Maszyną 37”
Zobacz 2 zdjęcia

Mechanizm otwierania i zamykania drzwi świątyni nazwany przez Herona „Maszyną 37” (zaubermuseum.de)

Parowóz Stevensona „Rocket” znajdujący się w Muzeum Nauki w Londynie.

Rozumieli całą technologię, którą się posługiwali nie dlatego, że byli mądrzejsi niż dziś jesteśmy, ale dlatego, że technologia była prosta. Dwa były wyjątki: mechaniczne zegary i maszyny Herona z Aleksandrii. Mechanizm zegarów przez wiele stuleci rozumieli tylko specjaliści, ale też tylko im wolno było zegary obsługiwać. Heron z Aleksandrii, żyjący najprawdopodobniej w I wieku p. n. Ch., konstruował maszyny hydrauliczne albo pneumatyczne, których działania nikt poza nim nie rozumiał. Ale tylko Heron je obsługiwał, a kiedy umarł, zostały zapomniane.
Mechanizm otwierania i zamykania drzwi świątyni nazwany przez Herona „Maszyną 37”

Jak to się zaczęło?

Pierwszą technologia, której ludzie zaczęli masowo używać nie znając zasad jej działania wydaje się dagerotyp po opublikowaniu w roku 1839 przez Daguerre broszury „Dagerotyp i diorama, czyli dokładny i autentyczny opis mojej metody oraz aparatów do utrwalania obrazów z camera obscura i stosowanego przeze mnie w dioramie sposobu malowania i oświetlania”. Odtąd wystarczyło kupić aparat, płytki, odczynniki i krok po kroku zastosować się do instrukcji bez kłopotania się tym, co dzieje się ze światłem, jakie związki chemiczne w jakie reakcje wchodzą na płytce, etc.

Może jednak za początek stosowania niezrozumiałych technologii trzeba uznać zbudowanie przez George’a Stephensona w 1825 roku linii kolei żelaznej łączącej miejscowości Stockton i Darlington w Wielkiej Brytanii. Żeby prowadzić parowóz trzeba było ściśle stosować się do instrukcji, dbać o zachowanie wyznaczonej tam temperatury pary oraz o określoną ilość wody i paliwa, nie zajmując się odpowiedzią na pytanie, po co to wszystko.

Ktokolwiek to zaczął, stworzył użytkownika,

czyli kogoś, kto umie posługiwać się urządzeniem albo maszyną, ale nie zna zasad działania i nie rozumie procesów, które sprawiają, że działa.

Zobacz również: Pierwsze wrażenia: Acer Aspire S3

Potem pojawiały się kolejne gadżety, które ludzie chętnie stosowali nie rozumiejąc ich działania: fonograf, potem gramofon, żarówka, telefon, radio, telewizor, komputer domowy, aż do tabletu, smartfona, konsoli do gier.

Chociaż nie rozumieli, wstydzili się, że nie rozumieją; panowało przekonanie, że rozumieć powinni. Jeszcze w latach siedemdziesiątych podczas egzaminów na prawo jazdy wymagana była znajomość zasad działania silników spalinowych, dwu i czterosuwowego. Ludzie wkuwali podręcznikowe formuły i udawali, że je rozumieją.

Po co rozumieć?

Współcześnie komputer albo telefon komórkowy czy konsola, a nawet wynalazek tak stary jak samochód oparte są o tak wyrafinowane technologie, że nawet powierzchowne zrozumienie ich przekracza możliwości większości użytkowników. Kto nie spotkał panienki o obliczu nieskażonym myślą sprawnie posługującej się technologicznie wyrafinowaną komórką czy faceta o aparycji worka roślin okopowych za kierownicą naszpikowanego elektronika auta?

Użytkownik

Nawet w naszym kręgu cywilizacyjnym, w którym powstają technologie, użytkownicy nie rozumiejący tego, czym się posługują tworzą większość. Nie rozumieją i są przekonani, że nie ma powodów, żeby nawet próbować zrozumieć.

Ktoś jednak te technologie tworzy, ludzie, którzy to wszystko rozumieją, wiedzą jak działa, wiedzą jak to zbudować i w jakie programy wyposażyć. Przypominają tym starożytnych kapłanów; tamci rozumieli bogów, współcześni rozumieją technologię.

Dzięki temu mają ogromną władzę, taką samą, jaką mieli starożytni kapłani. Nie rozumiejąca większość – czyli użytkownicy – obdarza ich nieograniczonym zaufaniem, takim samym, jakim starożytni obdarzali swoich kapłanów. Słuchali ich, choć nie wiedzieli dokąd prowadzą.

Kiedyś kapłani, dziś konstruktorzy i programiści

W ten sposób twórcy technologii zyskują coraz większą przewagę nad użytkownikami. Ktoś, kto sądzi, że posługuje się Googlami albo Facebookiem nie zdaje sobie sprawy, że Google albo Facebook posługują się też nim.

Bo choć przeciętny użytkownik coraz gorzej rozumie jak działają gadżety i programy, którymi się posługuje, gadżety i programy coraz lepiej rozumieją użytkownika.

Ci użytkownicy, którzy nawet tego nie rozumieją, już mają i coraz bardziej będą mieć przechlapane.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Porozmawiajmy o grach! Wyścig na parametry jest najlepszą rzeczą, jaka może nas spotkać. DirectX 12 nadchodzi. Gry będą piękniejsze, ale jeszcze trochę na nie poczekamy EmoSPARK – zdolność do odczytania ludzkich emocji Drony w Gliwicach Asus G56JR - porządny laptop do gier za mniej niż... 4000 zł! Kidsport GPS. Dziecko zawsze pod kontrolą Jak tłumaczyć "wearable devices" na polski? Dorzućcie swoje pomysły! Legenda o Jacku Karpińskim (recenzja książki „Geniusz i świnie”) Czeka nas fala gier działających na Unreal Engine 4? Świetna wiadomość dla twórców Oddamy gotówkę bez walki. Będą nas kontrolować - i co z tego? Xbox One w końcu pojawi się w Polsce oficjalnie PrioVR – kostium dla prawdziwego gracza Project Morpheus. Sony ujawnia prototyp swoich gogli VR “Technologie przyszłości w służbie policji”? Bez żartów, znamy to od dawna! "Wyrafinowana" zemsta na nauczycielce? Konto w serwisie randkowym Arduboy. Wizytówka, na której można grać Bioniczny robot Festo uczy się jak człowiek. Co potrafi? Inteligentne zegarki... jeszcze będą piękne! Inwigilacja? Okey, no problem Wise Button – bezprzewodowy asystent Lego Cubestormer. Zanim przeczytasz te słowa, robot ułoży kostkę Rubika!